Książki i Artykuły

Promocja

[Felieton opublikowany w magazynie Laboratorium - Przegląd ogólnopolski, Teleobiektyw]

Wydział jednej z najlepszych uczelni w kraju. Przez obłażące z farby drzwi wchodzimy do wnętrza. Na środku holu króluje pudło, z którego sprzedawca oferuje studentom… pączki. Obok maleńki kantorek w którym kupić można napoje i drobne przekąski. Na ścianach i tablicach ogłoszeń jakieś karteczki, maleńkie plakaty i ogłoszenia. Wszędzie unosi się zapach kiepskiej stołówki. A nauka? Zawstydzona kryje się gdzieś daleko w korytarzach.
Inny budynek. Przy wejściu duże stoisko z książkami, obok punkt kopiowania (czyżby książek?) i szatnia. Do tego automat z kawą. I wszechobecne tablice ogłoszeń upstrzone zaproszeniami na bal lub wycieczkę. Próbuję zgadnąć. Może to hol szpitala, urząd skarbowy lub oddział ZUS? Spotkani profesorowie wyprowadzają mnie z błędu. To też wydział czcigodnej uczelni!

Wiele razy słyszę, że nie stać nas na promocję i reklamę nauki. Nie wierzę jednak, że uczeni i ich studenci nie mogą zrobić estetycznych plansz, które już od wejścia przekonywałyby gości, że znaleźli się w niezwykłym miejscu. Goście mogą się przekonać, że jest to wydział, gdzie powstają nowe rozwiązania, a być może prowadzi się badania ważne dla całej ludzkości. Studenckie koło fotograficzne z pewnością potrafi wykonać piękne zdjęcia naukowców przy pracy, frapujące obrazy efektów świetlnych lub zastosowań osiągnięć instytutu.

Dlaczego nie została efektownie wyeksponowana stara, niepotrzebna już aparatura? Czy chemicy nie mogli zbudować (jeśli nie mieli gotowej!) ładnej instalacji ze szkła, w której przelewałyby się jakieś substancje sugerując, że tuż obok prowadzone są niezwykłe prace badawcze?

Wielokrotnie naukowcy podkreślają, że już opanowali sztukę upowszechniania swoich osiągnięć i promocji nauki. Przecież w zeszłym roku na festiwalu nauki nasz profesor poprowadził ciekawy wykład! Zaprezentowaliśmy plakat podczas konferencji. Zorganizowaliśmy „dni otwarte”!

Promocja nauki może zaczynać się już przed budynkiem instytutu. Stare maszyny, ciekawe instalacje, a także popiersie znakomitego uczonego mogą nadać charakter nawet niezbyt pięknej architekturze.

W wielu zagranicznych ośrodkach naukowych miejsce przed instytutem oraz hol wejściowy są miejscami, gdzie prezentowane są wystawy osiągnięć i zastosowań prowadzonych badań. Atmosferę tworzą zabytkowe detektory lub modele instalacji, dekoracje wykonane z materiałów opracowanych przez naukowców lub dzieła sztuki nawiązujące swoją formą do głównego nurtu badań prowadzonych w ośrodku. W celu podkreślenia najważniejszej tematyki prac w eleganckich sklepiku sprzedawane są pamiątki oraz gadżety, które mogą podtrzymać zainteresowanie gości. Samo zwiedzenie tego holu może być sporą atrakcją. Z tym większą ciekawością idziemy dalej, by zobaczyć najwspanialsze laboratoria i poznać niezwykłych ludzi.

Oczywiście, wiem, że i w Polsce są już nowoczesne, znakomicie zaprojektowane obiekty naukowe. Niektóre lśnią szkłem i aluminium. Kioski i bufety wyglądają w nich bardzo przyzwoicie. Na razie zapachy ze stołówki jeszcze nie przygniatają do ziemi. Niemniej gość tylko z najwyższym trudem może się zorientować, że jest w przybytku nauki. Dlaczego?

Przez lata przyzwyczajamy się do naszego otoczenia. Naukowcy i studenci nie widzą obiektów, które wyraźnie nie pasują do wizerunku, jaki powinni wynieść nasi goście. Promocja instytutu? Na konferencjach naukowych, w folderach, na plakatach. A u siebie?

Tymczasem wystarczy niewiele wysiłku. Wielu studentów robi przecież znakomite fotografie laboratoriów. Można te zdjęcia wyeksponować na prostych stojakach lub oprawione powiesić na ścianach. Są tacy, którzy realizują całkiem udane filmy. Można je pokazywać na ekranach umieszczonych w pobliżu wejścia lub wykorzystać najtańszy rzutnik, który wyświetli je na cienkiej tkaninie nad głowami wchodzących.

Stosunkowo najlepiej i najprościej promują się wydziały geologiczne (nauk o ziemi), które przy wejściu eksponują swoje zbiory skamieniałości lub minerałów. Może nie jest to bardzo oryginalne, ale przybyszowi wskazuje obszar zainteresowań pracujących tu naukowców.

Promocja uczelni lub instytutu naukowego to nie jest abstrakcja, ani wydumane żądania urzędników. Ze względu na nadchodzący niż demograficzny z każdym rokiem będzie trudniej zdobyć nowych studentów. O absolwentów będą walczyć nie tylko instytuty, ale przede wszystkim przemysł, któremu już zaczyna brakować inżynierów. W tej sytuacji każda metoda trafienia do młodego człowieka będzie dobra. Każdy sposób, by przekonać biznes do zainwestowania w badania będzie na wagę złota.

Fachowcy twierdzą, że widząc kogoś po raz pierwszy oceniamy go w ciągu pierwszych sekund. Potem bardzo trudno jest zmienić naszą opinię.
Zacznijmy zatem od początku, od momentu w którym zaproszony gość po raz pierwszy naprawdę zetknie się z naszym instytutem lub wydziałem. Postarajmy się, by to pierwsze wrażenie było pozytywne i przekonało go o naszych zaletach i możliwościach badawczych. To nasza wielka szansa.


Inne moje publikacje

"Stłucz termometr" "Bezinteresownie" "Nauka czy rytuał?" "A nekrolog będzie piękny" "Szczęśliwa kraina nieodpowiedzialności" "Cechy narodowe"
"Mądrze czy mądrze" "Dla mojego dobra" "Człowiek siedzący" "Jest dobrze, ale…" "Promocja" "Przyszłość?"