Książki i Artykuły

Przyszłość?

[Felieton opublikowany w magazynie Laboratorium - Przegląd ogólnopolski, Teleobiektyw]

Wszystko zmieniło się na naszych oczach. Wystarczy wyjść na ulicę któregokolwiek z polskich miast. Uderza w oczy rosnąca liczba ludzi starszych, którzy nieco spokojniej idą chodnikami, robią zakupy, czy korzystają z komunikacji publicznej. Nie jesteśmy już, tak jak dawniej krajem ludzi młodych. Pokolenie powojennego wyżu demograficznego dziś ma około 60 lat. Z każdym rokiem średnia długość życia jest coraz większa.

Tymczasem media i reklama zauważają prawie wyłącznie klientów w wieku pomiędzy 25 a 50 rokiem życia. To dla nich są organizowane pokazy mody i rozrywki. To im oferuje się modne gadżety. To do nich kierują swoje programy wszystkie telewizje starając się zadowolić reklamodawców. Starsi, zdaniem „ekspertów” od marketingu powinni tych młodszych  co najwyżej nieudolnie naśladować.

Tymczasem wystarczy wybrać się na jakąkolwiek, nieco droższą wycieczkę zagraniczną. Przeważają ludzie po sześćdziesiątce, ale zdarzają się także uczestnicy dobiegający 80 wiosny (?) życia. Wyjaśnienie jest proste – mają wreszcie czas, mają zaoszczędzone pieniądze i stabilne emerytury oraz zdrowie, a przede wszystkim zachowują ciekawość świata. Wciąż psychicznie młodzi, ale z większym bagażem doświadczeń.

Inne osoby w „złotym wieku” zaczynają uprawiać różne dyscypliny sportu, zajmują się amatorsko sztuką, opanowują problemy komputerowe i „buszują” po internecie, a niektórzy podejmują nawet studia o jakich marzyli przez całe życie.

Niestety, projektanci i producenci bardzo rzadko zauważają ogromną rzeszę potencjalnych klientów. Oferta dla tej grupy, która w sumie dysponuje miliardami złotych rocznie jest wciąż bardzo uboga. Aż dziwne, że żaden z naszych instytutów nie zajął się poważnie tym tematem. Przecież np. „telefon dla dziadka” już zrobił furorę w wielu krajach. A co z innymi propozycjami?

Istnieją przecież projekty samochodu dla osób w złotym wieku. Ich twórcy uwzględniają nie tylko nieco gorszy wzrok i problemy z uczeniem się wielu funkcji nowoczesnych pojazdów, ale także trudności podczas wsiadania do auta. Specjaliści od ergonomii mają ogromne pole do działania.
Tak naprawdę, oferowanie osobom starszym urządzeń technicznych oraz rozrywek dostosowanych do ich możliwości to dopiero początek. Problem zacznie się za kilka lat, gdy siły i zdrowie powojennemu wyżowi demograficznemu przestaną dopisywać. Kto wówczas zaopiekuje się niepełnosprawnymi staruszkami? Skąd weźmiemy armię ludzi, którzy zapewnią usługi gastronomiczne, higieniczne, odzieżowe i wreszcie leczenie oraz rehabilitację?
W bogatej Japonii od wielu lat prowadzone są nie tylko „kluby trzeciego wieku” w których np. wiekowych emerytów (dużo starszych niż w Polsce) namawia się do tańca, po to, by zmusić ich do ruchu. Powstają rozwiązania, które mają ułatwić samodzielne zaspokajanie codziennych potrzeb, dokonywanie zakupów, zabiegi higieniczne i wiele innych.

A może warto zaoferować gry specjalnie zaprojektowane dla tej grupy osób? Nie muszą to być zabawy komputerowe. A może drobne rozwiązania, które tak jak miernik ciśnienia krwi (obecny prawie w każdym gospodarstwie domowym osób po 60-tce) pozwolą uniknąć zbędnej wizyty w przychodni zdrowia A może proste urządzenia, które zaalarmują bliskich, gdy zdarzy się drobny wypadek z którym osoba starsza nie może sobie sama poradzić?
Urządzenia oferowane klientom w „złotym wieku” nie powinny być wyrafinowanymi, elektronicznymi gadżetami. Muszą za to pomagać i ułatwiać życie.
Ileż naszych instytutów i laboratoriów potrafiłoby zrealizować takie projekty? Nie trzeba do tego tysięcy ton stali, niekonieczne są ogromne fabryki. Taką produkcją mogą się zająć niewielkie warsztaty, nawet te istniejące jeszcze przy niektórych instytutach. Czasem wystarczy zakup najprostszych urządzeń lub ich wypożyczenie. W tych warsztatach można nawet zatrudnić stosunkowo młodych emerytów, którzy zamiast nudzić się w domu z ochotą zajmą się czymś pożytecznym i wykorzystają swoją wiedzę oraz wieloletnie doświadczenie. Dajmy im szansę. Ryzyko jest niewielkie.

Oczywiście, wiem, że jest wiele przeszkód. Tych prawdziwych i tych wyimaginowanych. Są trudne do ominięcia przepisy, są problemy z dostosowaniem stanowisk pracy do możliwości ludzi starszych(kolejne, ciekawe zadanie dla projektantów), kłopoty z organizacją, brak doświadczenia.
Wiem również, że dla wielu pracowników instytutów robienie czegoś, co ma charakter praktyczny, a co gorsza komercyjny jest poniżej godności uczonego. Jesteśmy narodem teoretyków i odkrywców, a nie rzemieślników.

Warto jednak pamiętać o tym, że starość dotyka w podobnym stopniu profesorów jak robotników i rolników. Dla wszystkich zegar tyka z tą samą prędkością.

Może zatem z myślą o własnej starości warto dziś zająć się opracowaniami na potrzeby ludzi starszych. Zanim będzie za późno.


Inne moje publikacje

"Stłucz termometr" "Bezinteresownie" "Nauka czy rytuał?" "A nekrolog będzie piękny" "Szczęśliwa kraina nieodpowiedzialności" "Cechy narodowe"
"Mądrze czy mądrze" "Dla mojego dobra" "Człowiek siedzący" "Jest dobrze, ale…" "Promocja" "Przyszłość?"