Absolwenci

Nasi absolwenci dobrze sobie radzą za granicą.

Nasi absolwenci są do niczego. Nie potrafią myśleć, nie są przygotowani do pracy.

Każdy widzi inaczej. Inna jest sytuacja humanistów, a inna absolwentów kierunków ścisłych. Krytyków naszego szkolnictwa wyższego jest wielu. „Fabryki bezrobotnych”, „Zostaliście oszukani”, „Polska edukacja nie ma sensu” to tytuły prasowe z ostatnich miesięcy.

Osoby krytykujące przytaczają chętnie międzynarodowe rankingi szkół wyższych. Nasze uniwersytety znajdują się w czwartej setce uczelni świata. Rzeczywiście. Niestety, bardzo rzadko możemy się dowiedzieć, od czego zależy taka ocena. Na przykład najczęściej cytowany Akademicki Ranking Uniwersytetów Świata (ang. Academic Ranking of World Universities) prowadzony jest przez Institute of Higher Education przy Uniwersytecie Jiao Tong w Szanghaju. Uwzględnia on osiągnięcia naukowe i badawcze. Pod uwagę bierze się osiągnięcia kadry naukowej i studentów, wygrane konkursy oraz liczbę publikacji i cytowań w liczących się czasopismach naukowych. Niestety, w takim współzawodnictwie nasze uniwersytety i politechniki od początku nie mają żadnych szans. Jest rzeczą jasną, że najwyższe pozycje osiągają uczelnie najbogatsze. Mogą sobie pozwolić na zatrudnienie najlepszych naukowców z całego świata, mogą zbudować i wyposażyć najnowocześniejsze laboratoria. Tu łatwiej o sukces. Dzięki tym nakładom uzyskiwane wyniki mogą być natychmiast publikowane w najlepszych czasopismach.

Jeśli roczny budżet jednej najlepszych uczelni amerykańskich da się porównać z budżetem całej nauki polskiej(wszystkie instytuty i uczelnie w kraju) to czego można oczekiwać. Tę sytuację zawdzięczamy politykom wszystkich, kolejno rządzących partii i koalicji. Tu nie pomogą często powtarzane, puste słowa o społeczeństwie wiedzy, o skoku cywilizacyjnym, a ambicjach i wspieraniu nauki. Przestańmy się okłamywać! Bez pieniędzy sukces może być tylko skutkiem niezwykłego szczęścia. Na to nie można liczyć!

Z drugiej strony, nie jest do końca pewne, że znakomici uczeni kształcą lepszych uczniów lub studentów niż przeciętni profesorowie. Ilu wybitnych uczniów wykształcili Galileusz, Newton, Lavoisier, Maxwell, Einstein? A czy sami ci uczeni byli wyróżniającymi się studentami innych, wcześniejszych wybitnych naukowców? Nawet wielki Einstein, miał dość przeciętne oceny na uczelni. Jego profesorowie nie spodziewali się po nim sukcesów. W ogromnej większości najwybitniejsi uczeni byli uczniami dobrych profesorów, ale przede wszystkim świetnych dydaktyków. Znakomite wykłady i wiedza przekazywana z pasją zachęciły ich do nauki i prowadzenia własnych badań.

Niestety, dobra dydaktyka  jest lekceważona powszechnie. Nie tylko w Polsce.

Można zrozumieć naukowców z instytutów PAN lub JBR. Ta grupa ma przede wszystkim prowadzić badania i prace rozwojowe. To im zawdzięczamy nowe materiały i technologie dla przemysłu. Zupełnie inną rolę do spełnienia mają wyższe uczelnie. Przede wszystkim mają uczyć. I tu zaczyna się problem.
Fizyk, profesor Jan Stanek z Uniwersytetu Jagiellońskiego napisał („Gazeta Wyborcza” 28.04.2012 r.)„rzetelne wypełnianie obowiązków dydaktycznych nieuchronnie prowadzi do zawodowej klęski. Ocenia się, że na uniwersytecie pracownicy naukowo-dydaktyczni powinni 70 procent czasu poświęcać dydaktyce. Jednak awans zawodowy zależy wyłącznie od osiągnięć naukowych, mierzonych liczbą publikacji.”

Szanowni Profesorowie, przecież to Wasza wina! Kto Wam zabronił inaczej ustalić kryteria awansu?! Dlaczego nie zajęła się tym Centralna Komisja Kwalifikacyjna?  Gdzie się podział „docent” – nauczyciel, człowiek, który na uczelni, ale także w muzeum lub innej placówce dydaktycznej przekazuje wiedzę. Przecież pełni bardzo ważną rolę. Kto go zastąpił? Gdzie są audytoria imienia wybitnych wykładowców?

Przeciętna publikacja w czasopiśmie z listy filadelfijskiej liczy się znacznie wyżej niż znakomity wykład lub pokaz, wyżej niż szacunek i podziw studentów, wyżej niż znakomici absolwenci. Nikt nie docenia ludzi, którzy zachęcają młodzież do nauki.

Profesor, który często publikuje w dobrych czasopismach może prowadzić seanse leczenia bezsenności zamiast wykładów. Nikt nie zareaguje. Bywa, że zamiast 100 lub 200 studentów w sali nudzi się 2-3 „dyżurnych”. Każdy z nas pamięta takich wykładowców ze swoich studiów. Stękanie, niezrozumiałe wypowiedzi, brak podstawowych umiejętności komunikowania się z odbiorcą są na porządku dziennym. To z powodu lekceważenia dydaktyki nadal tak często można spotkać uczonych, którzy odczytują z pożółkłych kartek swoje notatki.  Sprawdzenie umiejętności dydaktycznych uczonego przez dziekana zdarza się niezwykle rzadko. Profesorowi nikt nie ośmieli się zwrócić uwagi, choćby wszyscy wiedzieli, że w ogóle nie nadaje się do prowadzenia zajęć.
Mimo wszystko jednak mamy niezłych absolwentów. Nasi inżynierowie i magistrowie po kierunkach ścisłych na ogół dobrze dają sobie radę za granicą. Nie musimy się ich wstydzić. To zasługa właśnie tych niedocenianych dydaktyków. Mimo ciągłej mizerii aparaturowej, mimo lekceważenia swojej pracy potrafią swoją pasją zarazić studentów. Mimo przeciwności przekazują wiedzę, która sprawdza się w praktyce.

Kilka dni temu spotkałem kolegę. Jest ulubionym i cenionym wykładowcą w jednej z najlepszych polskich uczelni. Prowadzi wiele akcji edukacyjnych dla dzieci i młodzieży szkolnej. „Kiedy zostaniesz profesorem? Nigdy! Za dydaktykę stopnia nie dają.”

Szkoda.

Na szczęście w wielu krajach poszukuje się naszych informatyków, inżynierów, biotechnologów i fizyków. Rankingi im nie przeszkadzają.

Zobacz także

Aktualność

Program o nauce i technice „Laboratorium” został po blisko 25 latach emisji w TVP1 zdjęty z anteny.

Szanowni Państwo, Jedyny w TVP program o nauce i technice "Laboratorium" został po blisko 25 latach emisji w TVP1 zdjęty z anteny. To także ostatni…
Czytaj całość

Materiał filmowy

Peru i Boliwia

Peru i Boliwia

Porady jak się prezentować

Od czego zależy wiarygodność podczas prezentacji?

Od naszej wiarygodności zależy to, czy przekonamy odbiorców do swoich racji. A od czego zależy wiarygodność? Najczęściej od zgodności naszych słów z naszą mimiką, zachowaniem (czyli np. g...
Czytaj całość