Powinno być lepiej.

Opublikowane w czasopiśmie Laboratorium – Przegląd Ogólnopolski

Ponoć dawniej dobry gospodarz najpierw dbał o oborę i stodołę. Kupował narzędzia rolnicze i inwentarz. Dopiero później zaczynał rozbudowywać i upiększać dom. Wiedział, że najpierw musi zainwestować w swoją gospodarkę.

Dziś wiemy lepiej. Za najważniejszą sprawę uznaliśmy budowę licznych pomników i super stadionów piłkarskich, malowanie fasad i zmiany nazw ulic. Na resztę poczekamy.

Kolejne nasze rządy od lat głoszą, że trzeba zadbać o lepszą przyszłość, ale postępują zupełnie inaczej. Wciąż niskie nakłady na naukę są tego znakomitym dowodem. Owszem, sytuację poprawiają fundusze europejskie, ale czy tak będzie zawsze?

Ponoć musimy sprostać wyzwaniom kolejnej rewolucji technologicznej. Nanomateriały, nanotechnologie i nowe generacje komputerów to już nie fantazja. Prawie codziennie pojawiają się doniesienia o  rozwiązaniach zapierających dech w piesiach. Powinniśmy już dziś przygotowywać się do wykorzystania talentów naszych naukowców i wynalazców. Niestety, nie ma na to wystarczających środków finansowych, ani struktur administracyjnych udzielających uczonym fachowej pomocy. Nierzadko naukowcy sami obsługują projekty strukturalne. Coś, co mogłaby robić wyszkolona urzędniczka w praktyce wykonuje profesor. To tak jakby do ogrzewania pokoju wykorzystać cenne, zabytkowe meble.

Czy wyobrażamy sobie mądrą i odpowiedzialną rodzinę, która na naukę dzieci przeznaczałaby 10 złotych miesięcznie? Czy poważny przedsiębiorca kieruje na rozwój firmy 0,3% dochodów?

To wszystko wiemy. Czy może być lepiej? Co może być przyczyną słabego zainteresowania polityków finansowaniem nauki.

Moim zdaniem, niestety, na ogół nie potrafimy promować tego, co udało nam się osiągnąć. Na jedne działania nie starcza środków. Inne umykają naszej uwadze. Nawet internetowe (a więc relatywnie tanie) narzędzia do promocji nie są wykorzystywane.

Proszę sprawdzić ile pięknych pokazów zostało zamieszczonych na stronach instytutów naukowych? Ilu uczonych ciekawie opowiada na nich swoim głosem o swoich osiągnięciach? Jak często możemy się natknąć na atrakcyjne porady dotyczące praktycznego zastosowania już wykonanych badań? Przecież takie materiały nie wymagają dużych nakładów finansowych, ani wielkiej pracy. Instytuty i uczelnie za granicą dbają o to, by otoczenie(i politycy) mieli możliwie najlepsze zdanie na temat ich prac. Każdy profesor przerwie natychmiast najważniejszą pracę, gdy przyjeżdża kongresmen lub gubernator. Specjalnie dla ekip telewizyjnych przygotowuje się ładne pokazy, które mogą zostać zarejestrowane.

Ogromne zasoby wiedzy gromadzonej w polskich instytutach i na uczelniach na ogół są trudno dostępne dla internautów. O naszych politykach nawet nie wspomnę. Gorzej, że tej wiedzy nie mają nawet pracownicy owych placówek naukowych.

Owszem, organizowane są wystawy i konferencje w założeniu służące promocji nauki. Często są one dość hermetyczne i przekonują wyłącznie już przekonanych. Kiedy jednak proponuję przyjazd z kamerą do dowolnej uczelni lub instytutu zaraz pojawiają się kłopoty. Jakie mamy konkretne osiągnięcia np. w ostatnim roku? Konkretne, czyli nie publikacje i prezentacje, nie nowe laboratoria, ale skonstruowane maszyny, opracowane technologie, nowe materiały i wynalazki. Rodzi się panika. Czyżby ich nie było? Nie mogę w to uwierzyć. Przyczyna może być prozaiczna. Nie dbamy o autopromocję.
Kilka tygodni temu przeprowadzałem ćwiczenia ze studentami i doktorantami znanych uczelni technicznych. Jedno z zadań polegało na atrakcyjnym przedstawieniu osiągnięć swojego wydziału lub instytutu. Wydaje się, że nie ma nic prostszego. Pięć do ośmiu lat studiów (razem z doktoranckimi) na wydziale powinno dawać im ogromną wiedzę. Niestety. Wielu młodych ludzi nie potrafiło napisać 5 (słownie: pięciu!!!) zdań choćby na temat ciekawych badań prowadzonych na wydziale. I nie dotyczyło to tylko jednej uczelni.

Skoro nawet studenci i doktoranci nie mogą być propagatorami osiągnięć swoich starszych kolegów to trudno się dziwić, że politycy też nie rozumieją wagi badań naukowych. Skąd mają wiedzieć, że prace te są naprawdę pożyteczne? Po co mieliby wydawać na to pieniądze?

I tak wpadamy w pętlę. Brak promocji skutkuje brakiem środków, a brak pieniędzy przekłada się na postawę rezygnacji i słabą promocję.
Jest lepiej.

Wiele instytutów i uczelni szczyci się pięknie odremontowanymi budynkami i nowymi laboratoriami. Coraz liczniejsi studenci uczą się w coraz lepszych warunkach. Niestety, jak na razie nie przekłada się to na wzrost pozycji nauki w kraju. Wiedza nie przyciąga dużych pieniędzy.
Czy zatem naprawdę jest lepiej?

Zobacz także

Aktualność

Nowy dział – Laboratorium Wiktora

Zapraszam do nowego działu LABORATORIUM WIKTORA - wkrótce dużo więcej nowych, ciekawych filmów!
Czytaj całość

Porady jak się prezentować

Jak wzbogacić prezentację?

Znakomicie pomagają nam nasze dłonie. Zimne lub spocone nie mogą bezproduktywnie dygotać na stole lub klawiaturze komputera. Zaprzęgnijmy je do pracy. Mają podkreślać słowa, a w najważnie...
Czytaj całość