Konferencje

Opublikowane w czasopiśmie Laboratorium – Przegląd Ogólnopolski

„Czy spotkamy się na konferencji? Panie kolego, proszę przyjechać, to naprawdę bardzo ciekawe i miłe spotkanie. Wieczorami zapraszamy na ognisko/grill/bankiet! Przyjedzie Pan?”

Dla wielu szefów instytucji naukowych bardzo istotna jest odpowiedź na pytanie „W ilu konferencjach brał Pan udział w tym roku?”. Od tego zależy ocena naukowca. Niewielu zadaje sobie pytanie, po co te spotkania. Oczywiście, każdy natychmiast odpowie, że to miejsce wymiany doświadczeń, upowszechniania ważnych osiągnięć, kontakty z uczonymi z całego świata oraz integracja środowiska naukowego.

Niestety, coraz większa staje się grupa „uczonych konferencyjnych”. Rekordziści biorą udział w ponad 30 konferencjach, naradach i ważnych seminariach rocznie. Ciekawe, kiedy prowadzą badania relacjonowane na tych spotkaniach? Przecież pozostaje im niewiele dni wolnych w roku.

Udział w konferencji i wygłoszenie na niej referatu, lub choćby tylko przedstawienie plakatu liczy się jednak do dorobku. Jeśli jeszcze uda się zaprosić kolegów ze Słowacji lub Litwy to impreza staje się międzynarodowa i wzrasta dorobek punktowy macierzystej jednostki. Zainteresowani jeżdżą zatem z tym samym lub podobnym wykładem z jednej imprezy na drugą i „zwiększają” swój dorobek.

Oczywiście, dla młodych naukowców uczestnictwo w konferencjach jest szansą pokazania się starszym kolegom, poznania ludzi u których warto odbyć staż lub praktykę. Uczeni o uznanym dorobku zaszczycają te imprezy poszukując zdolnych współpracowników i poznając tych, których w przyszłości zaproszą do siebie. To niewątpliwe zalety tych spotkań.

Jakoś nie mogę jednak uwierzyć w nowe rozwiązania, czy idee, które miałyby się wykluć podczas dużej narady. Każdy przedstawia swój punkt widzenia, a dyskusja zwykle sprowadza się do popisów oratorskich i wzmocnienia pozycji zainteresowanych. O ile 5-9 osób może razem opracować nową koncepcję lub dokument, o tyle większa grupa może tylko zatwierdzić to, co zostało wcześniej przygotowane. A przecież są narady w których bierze udział po kilkaset osób.

Żywotnie zainteresowane takimi spotkaniami są instytucje naukowe, które je organizują. Nierzadko wpływy z opłat konferencyjnych potrafią podreperować kiepski budżet instytutu lub uczelni. Jeśli miejsce konferencji jest atrakcyjne, z pewnością przyjedzie wielu gości. Jeśli nie, musimy napisać bardzo dobre uzasadnienie, które pozwoli urzędnikom przyznać nam dotację na pokrycie kosztów imprezy.

Tak naprawdę największą korzyść z takich spotkań odnosi branża hotelarska. To nie tylko noclegi i sale konferencyjne. To także imprezy towarzyszące, przyjęcia i bankiety oraz wycieczki fakultatywne. Nic dziwnego, że w wielu miejscach, nie tylko w naszym kraju, czasem nawet na całkowitym odludziu powstają ogromne centra hotelowo- konferencyjne. Narady, seminaria, zjazdy są racją ich istnienia.

Międzynarodowe konferencje są organizowane nierzadko w pięknych miejscach, od Cancun w Meksyku, po Sydney w Australii. Nic więc dziwnego, że mamy zapalonych uczonych – turystów, którzy przekonują wszystkich o potrzebie brania udziału w tych spotkaniach. Im jest nas więcej, tym lepsze uzasadnienie dla istnienia i opłacania takiej imprezy! Liczba wygłoszonych referatów, warsztatów i grup dyskusyjnych będzie świadectwem wagi konferencji.
Również poligrafia może liczyć na spore zyski. Druk materiałów, plakatów, a potem publikacji pokonferencyjnych jest bardzo intratny. Te ostatnie są ważną częścią konferencji. To one będą przedstawiane jako dorobek uczonych.

Czy podobne lub większe korzyści odnosi również nauka? Czy bez tych niezliczonych konferencji poziom uczelni i instytutów byłby niższy?
Zapewne, istnieją konferencje, które rzeczywiście wpływają na losy nauki. Pojawiają się na nich najwięksi uczeni z całego świata. Niestety, są to nieliczne imprezy. Reszta gromadzi kilku profesorów oraz sporą rzeszę doktorantów i adiunktów. Najważniejszymi punktami są: bankiet powitalny, spotkanie integracyjne i wycieczka fakultatywna do pobliskiego zabytku lub cudu natury. Czasem bywa także spektakl teatralny. Oczywiście, wszystko w ramach opłaty konferencyjnej, którą poza kosztami przejazdu i hotelu również pokrywa instytut. Uczeni – turyści uprawiają zatem swoje hobby z pieniędzy publicznych.

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Uczonych również. Nie mam zatem złudzeń. Życie konferencyjne będzie się nadal rozwijało w dużym tempie. Zainteresowanych jest wielu. System zachęca do organizowania wielkich imprez i bywania na nich. Do zobaczenia zatem na II Międzynarodowej Konferencji Technologicznej w Wólce! W programie bankiet powitalny, ognisko z kiełbaskami i wycieczka do starego dębu Ziutek. Będzie wspaniale!

Zobacz także

Aktualność

Realizacja filmu w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie

Nie ma nic gorszego niż solenne obietnice.  Zaraz po ich złożeniu zdarza się coś, co całkowicie przekreśla plany. Ileż to już razy obiecywałem sobie, że…
Czytaj całość

Materiał filmowy

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia

Porady jak się prezentować

  • Wykład

Jak zaskoczyć odbiorców?

Zachęcam do opowiedzenia ciekawej historii z własnego, lub w ostateczności cudzego życia. Wystarczą 2 lub 3 zdania i już zaczynamy swój główny temat. Oczywiście, opowieść musi mieć związe...
Czytaj całość