Programy TV

 

Czerwiec 2016

20160509_202715   20150715_141941 DSC_0073    4c7fcfdb0db247752fb67fc0d0e1a11d869

Dzień Dobry TVN

Jeśli rozmowa dotyczy nauki i jej osiągnięć chętnie przyjmuję zaproszenie. Do radia lub telewizji. Te programy zwykle odnoszą się do wydarzeń bieżących. Bywa, że udaje mi się namówić prowadzącego na temat związany z polskimi naukowcami. Chętnie dzielę się tym, co zobaczyłem oraz zarejestrowałem w wielu instytutach i na uczelniach. Są to naprawdę ciekawe rzeczy. Jak wszyscy wiedzą, promocja naszych naukowców to mój „konik”.

Czasem w studiu telewizyjnym udaje się zrobić pamiątkową fotografię. Powyżej tylko wybrane przykłady. Mam nadzieję, że każdy z Państwa znajdzie swoich ulubieńców. Niezależnie od mojej praktyki podziwiam tych, którzy tworzą informacje, programy śniadaniowe lub publicystykę. Codziennie proponują swoim widzom dziesiątki tematów. Na ogół ciekawych. Często jest to niedoceniana praca.

 

 


Lipiec 2014

Ostatnio trochę częściej jestem zapraszany do radia i TV. Lubię kontakt z widzami i słuchaczami. Na początku lipca 9.07.2014 byłem gościem Przemysława Iwańczyka. Zapraszam do słuchania http://audycje.tokfm.pl/audycja/144


Czerwiec 2014

Nadal wiele filmuję. Przygotowuję materiały, które między innymi mogą być pomocą dla uczniów. Realizuję również filmy dla instytutów naukowych. Już parę miesięcy temu obiecywałem pojawienie się filmów w dziale „Laboratorium Wiktora”. Kłopoty ze zdrowiem, ale także zaangażowanie w wiele projektów spowodowały pewną zwłokę. Dziś przygotowanych jest kilkanaście krótkich filmów. Postaram się w najbliższym czasie umieszczać kolejne materiały na stronie. Mam nadzieję, że zechcą je Państwo przyjąć życzliwie.


Szanowni Państwo,

Z całego serca dziękuję wszystkim znakomitym uczonym, młodym naukowcom, kolegom – dziennikarzom, przyjaciołom, znajomym i nieznajomym za miłe słowa, wyrazy wsparcia oraz działania w celu utrzymania programu „Laboratorium” na antenie TVP1.

Od początku nie chodziło mi tylko o moją autorską pracę. Swoim listem chciałem zwrócić uwagę na to, że likwidacja ostatniego polskiego programu popularnonaukowego w telewizji publicznej jest groźna dla edukacji, a także dla nauki. Nie sądzę bowiem, że zagraniczni producenci będą promowali prace polskich uczonych. Obce stacje nie będą także przedstawiały polskich profesorów, którzy powinni być przecież dla nas autorytetami.
Wierzę w to, że Państwa akcja uświadomi szefom wielu mediów jak ważną rolę odgrywa edukacja. Pokaże, że są ludzie zainteresowani nauką i techniką. Jest nas naprawdę wiele tysięcy. Mam nadzieję, że dzięki temu powstaną nowe programy i publikacje, które na przykład wskażą młodym ludziom kierunek w życiu.

Przyznaję, że pomyliłem się.

Sądziłem, że naukowcy głośno nie wypowiedzą swojej opinii, a ludzie kulturalni będą milczeć obserwując barbarzyńskie zmiany w mediach. Okazało się, że decyzja o likwidacji programu „Laboratorium” spowodowała prawdziwą eksplozję. Profesorowie, doktoranci, studenci i uczniowie ze szkół ponadpodstawowych zabrali głos. Do TVP napłynęły setki (a może tysiące?) listów. Dziennikarze naukowi z całej Polski zaczęli tworzyć blogi, strony internetowe i zbierać podpisy pod protestami. Internauci namawiali się wzajemnie, by pisać w tej sprawie. Znajomi przekazywali mój list znajomym. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. To, co się wydarzyło jest wprost fantastyczne i w sumie pocieszające.

Listy, głosy na forach internetowych i podpisy pod petycjami pokazały całkiem sporą siłę środowiska akademickiego i wsparcie społeczne nauki. Oby ten ruch przyczynił się do podniesienia rangi nauki w kraju, a być może (oby!!) w przyszłości do lepszego finansowania i doceniania prac polskich naukowców. Otrzymałem wiele wzruszających listów. Państwa przesyłki przywróciły mi wiarę w to, że warto było przez blisko 25 lat realizować audycje i telewizyjne programy popularnonaukowe.

Niestety, poza wicepremierem Waldemarem Pawlakiem nikt z tzw. władz nie odezwał się w sprawie popularyzacji. To pokazuje, że mimo deklaracji wszyscy politycy i wszystkie partie mają za nic edukację i naukę. Skandalem jest to, że główne ugrupowania parlamentarne nadal traktują nas jak pogardzanych „wykształciuchów”. Najwybitniejsi naukowcy nie mogą doczekać się choćby symbolicznego gestu doceniającego ich osiągnięcia. Łatwiej jest honorować wybitnych, a nawet średnich sportowców, przyjmować ich w pałacach i przypinać ordery niż przyznać wyróżnienie uczonemu, który zyskał światową sławę. To po prostu wstyd. Czy kiedyś doprowadzimy do zmiany takich postaw? Czy zmusimy polityków do dbałości o najwyższe dobra narodowe? Moim zdaniem powinniśmy chociaż próbować wpłynąć na władze różnych szczebli.

Niezależnie od tego jak potoczy się dalsze moje życie postaram się dołożyć wszelkich starań, by sprostać ogromnemu zaufaniu jakim zostałem obdarzony. Chciałbym nadal, różnymi sposobami popularyzować naukę, budować maleńki pomnik polskich naukowców i, w miarę mojej wiedzy, przybliżać odbiorcom osiągnięcia uczonych. Będę się o to starał.

Z poważaniem
Wiktor Niedzicki


Archiwum

1fca7c7715be9da9f2fa649Moim głównym zajęciem i pasją są programy „Laboratorium”. Staram się, by nie tylko dawały wiedzę, ale były także mądrą rozrywką. Chcę w nich pokazać jak bardzo nauka zmienia nasze życie. Od nowych materiałów i technologii po ochronę zdrowia i wypoczynek. Poszukuję zatem tematów, które mogą zainteresować jak największe grupy widzów. Od bielizny osobistej po zakupy w supermarkecie. Staram się, by każde następne wydanie było lepsze niż poprzednie.

Zachęcam wszystkich do oglądania programów „Laboratorium”. Tym, którzy nie mają dość czasu lub nie odpowiadają im godziny emisji proponuję choćby same filmowe zwiastuny. Może dadzą się zachęcić do poznania całych programów. Dziesiątki wydań „Laboratorium” są do obejrzenia na stronie www.laboratorium.tvp.pl

Zwiastuny innych moich programów:

Szanowni Państwo,

To już 25 lat?! Już ponad 500 odcinków?!

Pamiętam jak realizowałem pierwsze programy „Laboratorium”. Dotyczyły azotowego utwardzania powierzchni, nowej technologii budowy domów jednorodzinnych, nowych dźwigów i maszyn budowlanych, ale także… wykrywania fałszerstw. Występowali w nich młodzi naukowcy i specjaliści. Ze względu na możliwości techniczne i finansowe prognozowano, że cykl skończy swoje istnienie w najlepszym razie po 3-4 miesiącach.

Przez lata „Laboratorium” zmieniało czołówkę, a także formułę. Były reportaże, ale także magazyny i widowiska poświęcone nauce.

Dziś ówcześni młodzi naukowcy są poważnymi profesorami. Nikt już nie pamięta ponurych wizji pesymistów. W instytutach i laboratoriach spotykam dziesiątki doktorantów, którzy wychowali się na „Laboratorium”. Niejednokrotnie to właśnie im zawdzięczam powstanie kolejnego programu.

W 25 rocznicę powstania programu pojawiła się kolejna zmiana formuły cyklu. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zgodziło się sfinansować 12 wydań cyklu. W ten sposób możliwa stała się dalsza promocja polskich laboratoriów. Dzięki zaufaniu MRR odwiedziliśmy z kamerą kolejnych pasjonatów. Tym razem „Laboratorium europejskie” prezentowało prace naukowe, które powstają dzięki funduszom unijnym. Od nanotechnologii i robotów, po ochronę środowiska i nowe źródła światła. Wraz z reżyserem, Tomaszem Drozdowiczem i naszymi pozostałymi współpracownikami staraliśmy się pokazywać najciekawsze prace, badania i ich zastosowania. Tomasz Sławiński starał się poprzez sztukę montażu, w tym liczne efekty dopasować program do gustów współczesnych, młodych widzów. Dla całego zespołu była to ciężka praca, ale i wspaniała przygoda.

Dzięki zgodzie uzyskanej od Stowarzyszenia „Vox Humana” możemy 12 odcinków programu prezentować na stronach internetowych. Mam nadzieję, że widzowie dzięki „Laboratorium europejskiemu” będą mogli poznać ciekawe prace naukowe prowadzone w polskich instytutach i laboratoriach.
Niestety, prawdopodobnie są to ostatnie programy „Laboratorium”, które TVP zgodziła się wyemitować na antenie Jedynki. Zdaniem decydentów Telewizji Polskiej dziś istnieje zapotrzebowanie jedynie na rozrywkę. Program o nauce ma tylko bawić. Jego poważniejsza zawartość nie ma żadnego znaczenia.  Nikomu nie zależy na tym, by widz otrzymywał choćby najmniejszą porcję wiedzy o świecie i o nauce. Mimo szumnych deklaracji, w rzeczywistości nikt nie jest zainteresowany promocją badań prowadzonych w Polsce. Dziś telewizja sprzyja najniższym gustom i schlebia nieuctwu.

Nie musisz niczego się uczyć. My też nie mamy pojęcia o fizyce i technice – mówią szefowie stacji. I nie chcemy niczego się uczyć. Z programu zniknęło nie tylko „Laboratorium”. Zlikwidowano także bardzo popularne rozważania o języku polskim, o książkach, o historii, o teatrze, itp.

Dziś poszukuję nowych sposobów dotarcia z nauką do odbiorców. Może będą to filmy, może spotkania w szkołach? Szczególnie zależy mi na prezentacji nauki ludziom młodym, którzy będą tworzyli przyszłość Polski. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze pokazać Państwu ciekawe badania i inspirujące prace naszych naukowców.


Taki zbieg okoliczności zdarza się raz na całe życie.
7 września premiera nowej serii„Laboratorium”. 3 września jubileusz 25 lecia programu na antenie telewizyjnej Jedynki.

25 lat temu, 3 września 1985 roku w Programie 1 Telewizji Polskiej odbyła się premierowa emisja pierwszego programu „Laboratorium”. Cykl ten w zamyśle miał prezentować prace i osiągnięcia polskich naukowców. Nowemu programowi nie wróżono długiego życia. Nikt nie wierzył, że uda się znaleźć tyle tematów i ciekawych naukowców, by zapełnić nimi więcej niż 12-15 odcinków. Od tego czasu zrealizowałem wraz ze współpracownikami ponad 500 wydań „Laboratorium”.

Prezentowaliśmy największe i najbardziej skomplikowane urządzenia naukowe, a także proste doświadczenia. Byliśmy pod wodą, w powietrzu, pod ziemią i na odległych kontynentach. Przeżyliśmy razem wiele przygód, czasem dość niebezpiecznych. Zawsze staraliśmy się pokazać coś ważnego i niezwykłego.
Młodzi naukowcy, którzy niegdyś pomagali w tworzeniu programów są dziś poważnymi uczonymi o uznanym dorobku. Rozwiązania, które wówczas były nowościami dziś są czymś normalnym, a niektóre z nich zostały wyparte przez kolejne osiągnięcia techniki. Przed nami kolejne wyzwania.

7 września na antenie TVP1 ponownie pojawi się program  „Laboratorium”. Teraz będzie nosił nazwę „Laboratorium europejskie”. W zamierzeniu ma prezentować najciekawsze badania polskich naukowców finansowane ze środków Unii Europejskiej.  Od kilku miesięcy odwiedzam z kamerą instytuty i uczelnie szukając ciekawych projektów, które dostały wsparcie w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

Zapraszam wszystkich do oglądania kolejnych odcinków „Laboratorium europejskiego” we wtorki około godziny 11.00 na antenie telewizyjnej Jedynki.

Z poważaniem
Wiktor Niedzicki


811dfa3c85036f926ce2394Zrealizowałem już około 800 programów telewizyjnych. Były wśród nich programy dla dzieci jak „Kuchnia”, a także dla młodzieży „Cyrk fizyków”. Były również lata w których w studiu emisyjnym TVP1 zapowiadałem wszystkie programy edukacyjne.

Najbardziej jestem przywiązany właśnie do „Kuchni” i, oczywiście do „Laboratorium”. Nie tylko dlatego, że te cykle realizowałem najdłużej („Laboratorium” obchodziło w maju 2009 jubileusz 500 wydania). Także dlatego, że włożyłem w nie najwięcej pracy i serca.

Od początku marzyłem, że „Laboratorium” będzie programem dla wszystkich. Uczniom miał pokazać, że fizyka i nauki ścisłe to nie jest abstrakcyjna nuda tylko żywa wiedza, której zastosowania praktyczne są nieograniczone. Dorosłych przekonywałem, że warto zainteresować się nowościami techniki, które otaczają nas na każdym kroku. Chciałem przekazać mój zachwyt dla ludzkiego geniuszu i pomysłowości. Popatrzmy, ile wspaniałych rzeczy stworzyli uczeni i wynalazcy! Pomyślmy tak jak oni. Świat można ulepszyć!

» www.laboratorium.tvp.pl

Zwiastuny programu Laboratorium i innych:

Niezwykłe podróże „Laboratorium”

Niewielki ponton podskakuje IMGP1223na falach. Kadłub „Oceanii” podnosi się nad nami i opada. Zgrabiałymi z zimna rękami podajemy załodze kamerę, statyw, skrzynkę ze światłami oraz pozostałe torby i walizki. Nawet na dalekim Spitsbergenie wszystko musi być ładnie oświetlone i profesjonalnie nagrane. Właśnie dlatego wieziemy ze sobą tyle sprzętu. Na nasze szczęście polscy polarnicy nie szczędzą pomocy, by ich praca została przedstawiona ciekawie i atrakcyjnie. Przez blisko 3 tygodnie nagrywaliśmy zatem badania prowadzone na lodowcach i w zimnych strumieniach. Wchodziliśmy na strome zbocza, gdzie ptaki zakładają swoje kolonie i pływaliśmy po fiordzie Hornsund wśród małych gór lodowych. Podglądaliśmy pomiary i obserwacje mikroskopowe.

Dzięki tym badaniom mamy szansę na opracowanie nowych, tańszych biotechnologii. Obserwowaliśmy kurczenie się lodowców, które może być związane z efektem ocieplenia klimatu. Efekty tej wyprawy oglądali widzowie „Laboratorium”. Bardzo lubię podróże. Bliskie i dalekie. Mimo to, przed każdym wyjazdem odczuwam rodzaj strachu. Czy przywiozę właściwe zdjęcia? Czy uda się pokonać zamierzoną trasę z całym sprzętem? Bagaż, który musimy zabrać zwykle przekracza 60 kilogramów wagi. Kamera, statyw, światła, sprzęt dźwiękowy, baterie i ładowarki, monitor…. A przecież trzeba wziąć także ubranie i zapasowe buty. Pół biedy, gdy na miejsce dolatujemy samolotem. W najgorszym przypadku płacimy (słono!) za tzw. nadbagaż. Jest znacznie trudniej, gdy podróż wymaga przejazdu pociągiem (wąskie wejścia i korytarze w wagonach) lub kilku przesiadek. A przecież zwykle wybieram się tylko z jedną osobą – asystentem lub operatorem dźwięku. Zamawiający żądają bowiem, by realizacja programu kosztowała niewiele. A zatem objuczeniu walizkami, plecakami i torbami pokonujemy dworcowe schody (jak sobie na nich radzą niepełnosprawni?), kładki, zatłoczone autobusy, czy przeprawy wodne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERACzasem trafiamy w okolice naprawdę fantastyczne. Wbrew pozorom te najbardziej niezwykłe miejsca znajdują się całkiem niedaleko. To w Polsce byłem kilometr pod ziemią. Jak wiadomo, nasze kopalnie wydobywają węgiel z dużej głębokości. W KWK „Bielszowice” i KWK „Ziemowit” rejestrowałem pracę skonstruowanej w Polsce ściany wydobywczej. Takie gigantyczne maszyny produkowane w kraju są dziś eksportowane między innymi do Chin. Praca takiej potężnej gąsienicy o długości 500 metrów i masie 4,5 tysiąca ton robi ogromne wrażenie. Jeszcze bardziej imponuje to, że jedna maszyna obsługiwana przez kilkunastu specjalistów górniczych urabia ponad 10 tysięcy ton węgla na dobę. A całość zaprojektowali inżynierowie z Gliwickiego „Komagu”. Wysoka jakość tych maszyn to efekt opracowania nowej, polskiej technologii produkcji siłowników hydraulicznych. Z kolei w Świerku, tuż koło Warszawy zaglądałem do wnętrza pracującego reaktora jądrowego. Widać było lekko fioletowe świecenie. Operatorzy przenosili napromieniowane materiały z pomocą skomplikowanych manipulatorów. W programie „Laboratorium” zaprezentowałem analizy obrazów z Muzeum Narodowego, które ujawniły przemalowania i zmiany wprowadzone przed wiekami. Całkiem niedaleko znajduje się zabytkowy pałac w Otwocku Wielkim, a tu nowoczesność.

W instytucie w Świerku filmowałem badania materiałów i leki znajdujące zastosowanie w ośrodkach onkologicznych. Jazda samochodem z Warszawy zajęła niecałą godzinę, ale była to podróż w niezwykły świat. Każdy z nas, wędrując całkiem niedaleko od swojego domu może odbyć fantastyczną wycieczkę. Nawet najstarsi mieszkańcy Krakowa nie wiedzą, że tuż obok trasy prowadzącej w stronę Zakopanego powstają stopy metali, które zmienią naszą przyszłość. Jeden z wypadów zaprowadził mnie do Instytutu Odlewnictwa, gdzie powstają odlewy na potrzeby lotnictwa i motoryzacji. Tu można zobaczyć prawdziwe cuda!! Aluminium wytrzymalsze od stali, metal lżejszy od wody, miedź prawie przezroczystą, stopy zbrojone metalowymStrukturyi nićmi i wiele innych rozwiązań. A przecież zaledwie trzy kilometry dalej turyści zwiedzają Wawel i Kościół Mariacki. W krakowskim Instytucie Odlewnictwa można zobaczyć jedyną na świecie instalację, która pozwala badać zachowanie się kropli metali. Krakowscy naukowcy biorą udział między innymi w projekcie, który w dużej mierze pozwoli uwolnić świat od szkodliwego ołowiu. Powstają tu luty bezołowiowe, nadzieja elektroniki XXI wieku. Inne, naprawdę niesamowite miejsce to gdańskie Centrum Techniki Okrętowej. Tu znajduje się najdłuższy w Polsce basen. Blisko 300 metrów długości, 6 metrów głębokości i ponad 10 metrów szerokości. Do tego sztucznie wytwarzane fale na których odbywają swoje pierwsze podróże przyszłe konstrukcje naszych stoczniowców. Duzi chłopcy budują duże modele statków, a potem ciągną je po wodzie. Pomiary oporu, zachowania się na fali pozwalają zmniejszyć np. zużycie paliwa o… parę procent. To oznacza oszczędności liczone w setkach ton, a zatem tysiącach dolarów. W ten sposób sprawdzane i doskonalone są statki, które dla armatorów z całego świata powstają w Gdyni i Szczecinie. W innym laboratorium tego samego Centrum szklane drzwi i okna są poddawane morderczym próbom. Powinny przecież co najmniej przez godzinę zatrzymać pożar. We wnętrzu pieca ponad 700 stopni Celsjusza. Na zewnątrz o 500 stopni mniej. Czy konstrukcja wytrzyma? Hałas, dym, kurz i….nerwy.

Czasem przedstawiciel producenta wręcz płacze, gdy na minutę przed końcem próby przegroda nie wytrzymuje. A przecież całkiem niedaleko, turyści fotografują się pod Neptunem, a tymczasem my entuzjazmujemy się wytrzymałością szklanej przegrody!! Poznań znany jest ze swego Ratusza z koziołkami i słynnych Targów. Tuż za płotem terenów targowych znajduje się małe laboratorium w którym bada się materię w warunkach takich jakie panują na Jowiszu lub odległych gwiazdach. Naukowcy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza wykorzystują dwa brylanty, by między nimi uzyskać ciśnienia rzędu setek tysięcy, a nawet milionów atmosfer. Pod mikroskopem obserwujemy jak zmieniają się rubiny, jak tlen staje się czerwony. To wyprawa w naprawdę niezwykły, wprost fantastyczny świat.

Wyprawa na Jowisza na laboratoryjnym stole. Niesamowite. Dwa kilometry dalej jest inne, lubiane przeze mnie laboratorium. W Instytucie Włókien Naturalnych od lat powstają substancje, które chronią drewno i tkaniny przez zapaleniem się. Setki i tysiące eksperymentów z ogniem (takie badania lubi większość mężczyzn!!) doprowadziły do tego, że dziś w sklepach i składach budowlanych bez trudu można kupić środki zabezpieczające przez pożarem. W samym centrum Warszawy, kilkaset metrów od Pałacu Kultury jest kolejne, naprawdę niezwykłe miejsce. To tu filmowałem prowadzone w akceleratorze „Neptun” badania okruchów malowideł ściennych z grobowców faraonów. Egipscy naukowcy przyjeżdżają do nas, by dzięki takim narzędziom zdobyć wiedzę na temat farb i pigmentów, którymi przed tysiącami lat zdobiono miejsca spoczynku bogów. Skąd przywożono barwniki? Czy dzięki takim badaniom można będzie przywrócić blask zabytkom sprzed 4,5 tysiąca lat?Badania trwają miesiącami. Tuż obok popularnych tras turystycznych. Wiemy, jak barwne były stare malowidła naścienne i dlaczego zmieniły swoje kolory. Podróże. Te na odległe kontynenty i te za ogrodzenie najbliższego instytutu. Te, wymagające miesięcy przygotowań i te pomiędzy poranną kawą, a obiadem. Dziś trudno mi oceniać, które z nich przyniosły mi więcej niezwykłych przeżyć. Mam nadzieję, że choć część emocji towarzyszących tym wyprawom udaje mi się przekazać widzom programów „Laboratorium”. Już wkrótce na antenie TVP1 kolejne przygody w świecie nauki.

Zapraszam.
Wiktor Niedzicki