Książki i Artykuły

Cechy narodowe

[Felieton opublikowany w magazynie Laboratorium – Przegląd ogólnopolski, Teleobiektyw]

Jak sprzedać na świecie osiągnięcia naszej techniki, nowe metody pomiarowe, opracowane technologie? Konkurencja jest ogromna. A przecież od sukcesów w tych dziedzinach zależy nasza przyszłość.

Sporo zależy od promocji i wizerunku konsekwentnie budowanego przez lata.

Jak wiadomo, na świecie Niemcy chwalą się swoją organizacją i techniką. Szwajcarzy oszczędnością i precyzją. Holendrzy tolerancją i uporem, Brytyjczycy tradycją i konsekwencją, Francuzi – fantazją i nowoczesnością. A my?

Owszem, uważamy się za wyjątkowo gościnnych, ale tę cechę przypisuje sobie wiele narodów. Przecież każdy sądzi, że pod tym względem jest wyjątkowy.
Jesteśmy głęboko przekonani, że naszymi atutami są zaradność, wyjątkowa zdolność do improwizacji, mobilizowanie się w trudnych chwilach, honor, odwaga i poświęcenie dla ojczyzny. Niestety, nie wszyscy doceniają odwagę i poświęcenie, trudnym chwilom należy wcześniej zapobiegać, a improwizację często kojarzy się z bałaganem.

Czy brak w oczach cudzoziemców jednoznacznie pozytywnych cech Polaków ma jakieś znaczenie? Moim zdaniem ma. To kwestia marki.
W jaki sposób sprzedać precyzyjne urządzenie laserowe wyprodukowane w kraju, który szczyci się Puszczą Białowieską oraz tradycyjnym rolnictwem, a poza tym słynie w Europie z picia wódki i złodziei samochodów? Już na starcie nasi twórcy techniki i naukowcy stoją na znacznie gorszych pozycjach niż ich koledzy z krajów rozwiniętych.

Mam wielką pretensję do wszystkich ekip politycznych rządzących w kraju od 20 lat, że nie zajęły się budową marki „Polska”. Od prawicy do lewicy wszyscy zlekceważyli budowę naszego dobrego wizerunku. I nie chodzi o godło „Teraz Polska” skierowane raczej na rynek wewnętrzny. Również logo „Polska” z latawcem nie wszystkim kojarzy się dobrze. Potrzebujemy wizerunku kraju stabilnego, otwartego na innych, ale przede wszystkim nowoczesnego.

Nasi politycy domagają się od partnerów zagranicznych poważnego traktowania i doceniania wielkości kraju. Chętnie mówią o historii, cierpieniu, bohaterstwie i przewagach moralnych. Praktycznie nikt nie dba o to, by pokazać na świecie nasze osiągnięcia nauki, techniki i technologii.
Nie przypominam sobie ważnego polskiego polityka, który uczonemu uroczyście wręczyłby order, wyróżnienie, nagrodę. Jeśli nawet ktoś docenia naukę robi to prawie wstydliwie, zwykle bez udziału mediów. A przecież takie gesty dają sygnał innym, kto jest naprawdę ważny dla kraju. Sportowcy, popularni artyści są zapraszani i doceniani. Politycy fotografują się z nimi, biorą udział w imprezach masowych. Uczonym i twórcom techniki zdarza się to niezwykle rzadko.

Czcimy rocznice urodzin i śmierci twórców kultury. A co z ludźmi nauki? Ilu polskich uczonych jest w stanie wymienić „przeciętny” obywatel.
Nie łudźmy się. Nasi politycy nie rozumieją, że pozycji w świecie nie budują pomniki tylko naukowcy i inżynierowie. Nie liczy się wczorajsze bohaterstwo, tylko najnowsze patenty i odkrycia. W tej sytuacji nie mamy wyjścia. Obywatele muszą wziąć sprawy w swoje ręce.
Każdy instytut prezentujący się na konferencji naukowej, każde laboratorium demonstrujące swoje wyniki za granicą, każda jednostka wystawiająca nowe wyroby i technologie na targach buduje pozytywny (oby!) wizerunek kraju. Działy promocji i marketingu poza dbaniem o swoją firmę mogą i powinny wskazywać, że sukces jest dziełem polskich specjalistów. Nazwa instytutu lub ośrodka nie zawsze kojarzy się jednoznacznie z naszym krajem. Wystarczy jednak emblemat, flaga lub piękne fotografie, by powiązać sukces z Polską.

Jeszcze kilka lat temu prawie każda duża firma drukowała kolorowe kalendarze reklamowe. Zwykle obrabiarki lub urządzenia wysokiego napięcia prezentowały na nich skąpo ubrane panie. Czasem były to także piękne widoczki – lata, jesieni lub wiosny. Tylko bardzo wnikliwy obserwator mógł się dowiedzieć, że chodzi o nowoczesne wyroby z Polski.

Wiemy, że krople drążą skałę. Wizerunki zapadają w pamięć. Kolejne informacje o nowościach z Polski tworzą w umysłach odbiorców sumę wrażeń. Te obrabiarki i urządzenia wysokiego napięcia wpływają także na odbiór informacji o innych, nowoczesnych wyrobach i technologiach. Jedna dziedzina „wspiera” drugą. Między innymi w taki, pozornie niezauważalny sposób buduje się markę.

Ogromną rolę mają do wypełnienia politycy. Razem musimy ich do tego zmusić. Warto pamiętać, że premierzy, ministrowie i inni urzędnicy są „władzą wykonawczą”, ale to my wybraliśmy ich by SŁUŻYLI krajowi. Nasze skromne naciski i głośno powtarzane żądania muszą zmienić ich obojętny stosunek do tworzenia wizerunku kraju. Wbrew pozorom jest to całkiem realne. Jeśli każdy instytut, każdy naukowiec i inżynier napisze w tej sprawie choć raz do ważnego polityka to sytuacja zmieni się radykalnie.

Odnoszący wielki sukces uczony powinien być fetowany w pałacach. Uruchomienie nowej technologii powinno być odnotowane przez media z okazji wizyty premiera lub prezydenta (niezależnie od opcji). Polityk jadący na międzynarodowe spotkanie powinien brać ze sobą grono specjalistów, uczonych, ekspertów. Będą oni wygłaszali referaty, udzielali wywiadów w mediach, prezentowali naukę na uczelniach oraz imprezach masowych (np. festiwale nauki). Do nas również przyjeżdżają zagraniczni uczeni, których wizyta została opłacona przez ich macierzyste ambasady. Każda taka wizyta, każda impreza służąca promowaniu marki „Nowoczesna Polska” to szansa na to, że naszym dzieciom i wnukom łatwiej będzie sprzedawać zaawansowane technicznie wyroby na rynkach światowych. Dla dobra nas wszystkich.


Inne moje publikacje

"Stłucz termometr" "Bezinteresownie" "Nauka czy rytuał?" "A nekrolog będzie piękny" "Szczęśliwa kraina nieodpowiedzialności" "Cechy narodowe"
"Mądrze czy mądrze" "Dla mojego dobra" "Człowiek siedzący" "Jest dobrze, ale…" "Promocja" "Przyszłość?"